naturalne kosmetyki - świadoma pielęgnacja - zdrowe życie

Zaczynamy!

Zaczynamy!

Mówi się, że zawsze musi być ten pierwszy raz, a dzisiaj właśnie taki dzień nastał i dla mnie. Jest to pierwszy wpis na moim blogu („mój blog” jak to dumnie brzmi.. 😉). Mam nadzieję, że spodoba Ci się świat pokazywany moim okiem. Na blogu planuję zająć się wszystkim co związane z szeroko pojętym zdrowym i naturalnym życiem, ale przede wszystkim z naturalnymi kosmetykami, świadomą pielęgnacją i dbaniem o włosy, szczególnie te kręcone, a to wszystko okraszone będzie lifestylem z nutką zdrowego odżywiania. Uważam, że wszyscy powinniśmy mieć podejście holistyczne nie tylko do zdrowia i leczenia, ale także do pielęgnacji, zdrowego odżywiania oraz aktywności fizycznej i to będę starała się tutaj pokazać.

Chyba powinnam powiedzieć Ci też parę słów o mnie. Mam na imię Agnieszka, choć zdecydowanie bardziej wolę jak mówi się do mnie Aga. Niestety bliżej mi już do trzydziestki, niż dwudziestki, co w tym roku przyjęłam z dużym ubolewaniem 😉 nie jestem absolwentką ani kosmetologii, ani chemii, skończyłam dwa zupełnie niezwiązane z tą tematyką kierunki. Natomiast naturalne kosmetyki i świadome życie jest moją pasją i nie uważam, żeby rzetelna wiedza zdobyta w ramach ich rozwijania była mniej warta, od tej zdobytej na studiach. Warto chyba jeszcze dodać, że mam męża i razem jesteśmy warszawskimi słoikami 😉

 

 

Nie myślcie sobie jednak, że ja taka naturalna w stu procentach jestem i byłam od zawsze, zdecydowanie daleko mi do chodzącej doskonałości i obwieszeniem się banerami eko, bio i niewiadomo co jeszcze. Przejście na naturalną stronę mocy nie przyszło mi łatwo. Wiadomo w niektórych aspektach było to przyjemniejsze, w innych trudniejsze, a w jeszcze innych nadal się uczę.  Nie zrozumcie mnie źle, zawsze mnie ciągnęło do  większej naturalności i zdrowego życia, a to nie jadłam mięsa przez ponad rok, nigdy nie używałam tony kolorowych kosmetyków, miałam zrywy czystego jedzenia, grałam w piłkę nożną w jednym z klubów. Jednak największą motywacją do zmiany była diagnoza – niedoczynność tarczycy i Hashimoto. Oczywiście zaraz po wyjściu z gabinetu przeczesałam cały internet, bo od lekarza usłyszałam, że to nic takiego, dużo ludzi obecnie na to choruje, po prostu trzeba brać tabletki i będzie dobrze, hormony się unormują i jeszcze schudnę, a dieta nie ma żadnego znaczenia w mojej przypadłości. W domu, po przeczytaniu mnóstwa artykułów naukowych i mniej naukowych, czy blogów, dowiedziałam się rzeczy kompletnie odmiennych. Okazało się, że są ludzie, którzy dzięki diecie zmniejszyli dawkę, bądź całkowicie przestali brać dotychczasowe leki. Postanowiłam wtedy, że spróbuję i ja. Jednak po początkowym zapale, przyszedł kryzys, a razem z nim chochlik, który mówił cały czas, że nie potrzebnie się tak męczyć, po co wszystkiego sobie odmawiać, przecież zjedzenie pizzy i tabliczki czekolady w ciągu dnia nie takie złe, przecież miałaś ciężki dzień, w pracy cię wkurzyli, a babka w autobusie krzywo się spojrzała, przecież jakoś się trzeba uspokoić i poczuć lepiej.  I stało się. Z każdym dniem starałam się coraz mniej, aż pewnego dnia zupełnie przestałam. Pobudka przyszła prawie rok później, kiedy to zmieniłam całkowicie swoje podejście. Dokonywane zmiany nie były już wyrzeczeniami, starałam się wprowadzać je powoli i stopniowo. Tym razem nie byłam tak drastyczna. Tu nie chodzi o to, abyście wszystkie „złe” kosmetyki i jedzenie wyrzucili od razu, ja pewne produkty, szczególnie kosmetyki, mam do tej pory i jeszcze je wykorzystuje od czasu do czasu. Trzeba wszystko wymieniać powoli, wtedy zmiana jest łagodniejsza i łatwiejsza do przełknięcia. Ja mam to szczęście, że mój mąż wspiera w wcielaniu w życie moich często szalonych pomysłów i nie krzywi się na myśl o produktach pełnoziarnistych, mlekach roślinnych i naturalnych kosmetykach. Oczywiście je również pizzę, burgery i słodycze, ale zazwyczaj nie robi tego przy mnie, chyba że wychodzimy gdzieś razem 😉 Mam zamiar pokazać Ci tutaj jak przebiegała i przebiega dalej moja zmiana. Liczę na to, że będzie to dla Ciebie przydatne i będziesz do mnie często zaglądać!

Do zobaczenia następnym razem!

Aga



4 thoughts on “Zaczynamy!”

  • Fajny wpis 😉 zupełnie się zgadzam z tym, ze takiej rewolucji nie da się przeprowadzić w krótkim okresie czasu. Lepiej kiedy powoli poróbujemy zmieniać się na poszczególnych polach . Ja tez mam stwierdzone Hasimoto, ale od 3 lat nie przyjmuje leków, bo zdrowy styl życia sprawia, ze moje ciało ze mną współpracuje 😉 życzę powodzenia i Tobie i sobie we wprowadzaniu tej eko-zmiany!

  • Powodzenia! Fajnie, że się zdecydowałaś pisać. Ja też dopiero zaczynam, a czaiłam się dobre kilka lat 🙂 I zdecydowanie zgadzam się z tym, że zmiany trzeba wprowadzać stopniowo i nie można też przesadzać. Jakiś fast food raz na jakiś czas to nie jest koniec świata 😉 Ja sobie mówię, że lepiej zrobić jeden mały krok niż planować wielkie zmiany, których nie potrafimy zrealizować.

    • Najważniejsze to chyba robić na spokojnie i się nie stresować! Pewnie że zdarzają się pewne potknięcia, ale one nie zaprzepaszczają naszych wysiłków! Trzeba się podnieść i iść dalej do przodu! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *