Miesiąc: Sierpień 2019

Poranna rutyna pielęgnacyjna

Poranna rutyna pielęgnacyjna

Dawno nie pokazywałam Wam moich rutyn pielęgnacyjnych nawet na Instagramie, dlatego postanowiłam to zmienić, szczególnie że mam kilka perełek, które powinny być przydatne również dla wielu z Was. Moja poranna rutyna, bo taką Wam dzisiaj pokażę, nie jest bardzo rozbudowana, ani szczególnie skomplikowana, także po…

Denko maj

Denko maj

Nadrabiania zaległości ciąg dalszy, także tym razem przychodzę do Was z moimi zużyciami z maja. Ponownie trochę się tego zebrało, także bez zbędnego przedłużania zapraszam do lektury 😊 Szampon do włosów – Biolaven Bardzo lubię kosmetyki z Biolavenu, uważam, że mają cudowny zapach, chociaż wiem,…

Miesiąc bez zakupów kosmetycznych

Miesiąc bez zakupów kosmetycznych

Zawsze mi się wydawało, że jestem świadomym konsumentem, że kupuję tylko wtedy, kiedy potrzebuję, a promocje nie robią na mnie większego wrażenia, chyba że w ofercie jest coś czego rzeczywiście potrzebuję. Jednak są u mnie dwie kategorie kosmetyków, nad którymi poczułam, że delikatnie zaczynam tracić kontrolę. A mowa tutaj o odżywkach do włosów i podkładach do twarzy, chociaż tutaj nie wiem jak to się stało, bo mało się maluję, a już naprawdę nienawidzę dobierać sobie koloru podkładu. Postanowiłam więc, że przyłączę się do instagramowego wyzwania Pinkish Beauty. Niestety przez zawirowania rodzinne nie mogłam się w wyzwanie zaangażować tak bardzo, jakbym tego chciała i relacjonować go tutaj i na Instagramie. Jednak wytrzymałam cały maj bez żadnych zakupów kosmetycznych i to jest chyba najważniejsze.

Początek wyzwania

Szczerze mówiąc to nie sądziłam, że wytrwanie całego miesiąca będzie dla mnie jakimkolwiek wyzwaniem, bo przecież marketing i wszechobecna promocja produktów nie ma na mnie żadnego wpływu. 😉 Oczywiście przeliczyłam się i to dość mocno! Szczególnie ciężko było się oprzeć tym wszystkim wspaniałym promocjom z okazji dnia matki, czy dziecka! Wszędzie były świetne okazje i czułam się kiepsko z tym, że nie mogę nic kupić. Jednak za chwilę przyszła do mnie refleksja. Przecież te promocje są co chwilę!! Jak nie w tym sklepie to w innym znajdzie się jakaś okazja. A ja nie muszę mieć zapasu kosmetyków jak dla kilku osób. Jednak wracając do początku, to całe wyzwanie postanowiłam zacząć od małego rachunku sumienia i wyciągnąć wszystkie dostępne zapasy. Już wcześniej wprowadziłam w swoje zakupowe życie zasadę, że mogę kupić jakiś produkt, tak aby tylko jeden znajdował się w zapasie, dzięki czemu nic nie kumulowałam. Jednak trafiło mi się kilka potknięć i tak skończyłam z:

– 2 peelingami w zapasie (nieotwartymi)

– 2 balsamami do ciała (nieotwartymi)

– 4 odżywkami do włosów w zapasie i 5 otwartymi

– 2 otwarte podkłady mineralne, 1 mała próbka podkładu mineralnego, krem BB oraz 1 zamknięty krem BB

Niby się wydawać może, że te zapasy nie są bardzo „imponujące”, ale przez to że ciągle widziałam nowe rzeczy, które chciałam wypróbować i wszechobecne promocje, zmagałam się cały czas z pokusą, której od czasu do czasu ulegałam, a przecież bez sensu jest mieć 7 podkładów, 6 peelingów, czy 4 balsamy!

Wyzwanie

Na wyzwanie zdecydowałam się zupełnie spontanicznie, po zobaczeniu grafiki do niego zachęcającej. I prawdę mówiąc zupełnie o nim zapomniałam! Przypomniałam sobie o nim dopiero parę dni później, gdy zobaczyłam promocje. Dobrze, że się w porę opanowałam 😉 W trakcie trwania zabawy skończyła mi się pianka do twarzy, jako że nie miałam nic w zapasie, to postanowiłam, że zrobię sobie swój własny puder myjący. Byłam z niego nawet zadowolona do czasu, aż mnie wysypało na twarzy. Puder okazał się po prostu niewystarczający. Wyzwanie zakładało jeden zakup awaryjny i właśnie z takiej opcji z czystym sumieniem skorzystałam. W związku z tym kupiłam Emulsję Nawilżającą do Oczyszczania od Pure by Clochee (jest super! Z pewnością będę jeszcze Wam o niej pisać!), jednak tego zakupu nie traktuję jako potknięcia, czy złamania silnej woli. Po prostu skończył mi się produkt, którego potrzebowałam, spróbowałam domowego sposobu, który nie wypalił, więc dokonałam zakupu zgodnego z moimi bieżącymi potrzebami, a nie na zapas. Nie myślcie, że puder po prostu wyrzuciłam! U mnie duch less waste ma się bardzo dobrze, także dodałam do niego hydrolat oraz olej i wyszła mi całkiem z tego całkiem niezła maseczka nawilżająco-oczyszczająca, także nic się nie zmarnowało. Oprócz tego zakupu wyzwanie przeszłam bez żadnych potknięć, choć pokus było całkiem sporo.

Wnioski

Podsumowując te 31 dni bez zakupów uważam, że za udany zakupowy detoks. Była to bardzo dobra decyzja, która pozwoliła mi spojrzeć na moje nawyki jako konsumenta i zatrzymać się w odpowiednim momencie, zanim doszło do zakupoholizmu. Oczywiście żartuję, aż tak źle ze mną nie było, ale lepiej chuchać na zimne 😉  Dobrze tak czasem spojrzeć na różne aspekty naszego funkcjonowania z innej niż zwykle perspektywy, można wtedy zauważyć rzeczy, które w codziennym pędzie nam umykają. Ja nie liczyłam ile zaoszczędziłam podczas wyzwania, bo nie wiem na co rzeczywiście bym się skusiła, ale z pewnością pod względem finansowym wyszłam na plus. Także jeśli macie problem, albo chcecie zobaczyć, czy Wam się uda wytrzymać miesiąc bez zakupów to zdecydowanie polecam! Bardzo fajne doświadczenie, które pokazało mi, że nie potrzebuję kupować aż tylu rzeczy! To co, decydujesz się?

Do zobaczenia następnym razem!

Aga