Tag: tonik

Projekt denko sierpień

Projekt denko sierpień

Jakoś kiepsko mi idzie nadrabianie zaległości z projektu denko, tym razem jednak głęboko wierzę, że mi się uda! Jesteśmy już przy sierpniu, więc nie jest tak bardzo źle 😉 postaram się w tym miesiącu opublikować jeszcze moje zużycia z września i października, jeśli mi się…

Denko czerwiec

Denko czerwiec

Mamy początek, więc przyszedł już najwyższy czas, żeby pokazać Wam kosmetyki, które udało mi się zużyć w.. CZERWCU! Na szczęście jestem już coraz bliżej wyrównania mojego poślizgu i mam nadzieję, że jak najszybciej uda mi się opisać moje zużycia zarówno z lipca, jak i z…

Denko marzec

Denko marzec

Z miesiąca na miesiąc zaczyna mnie coraz bardziej zadziwiać ilość kosmetyków, które zużywam. Kiedyś, gdy jeszcze nie zbierałam pustych opakowań, wydawało mi się, że może być ich maksymalnie 5! Cóż.. troszkę się pomyliłam 😉 Zupełnie nie wiem jak to się dzieje! Dobrze chociaż, że umiem się opanować i nie robię dużych zapasów. 😉 A jak jest u Was?

 

NATURALNY NAWILŻAJĄCY ŻEL POD PRYSZNIC – YOPE

Zacznijmy od marki Yope, która jest ulubieńcem dużej liczby osób. Sama też się do niej przekonałam, chociaż nie wszystkie składy mi się podobają 😉  żel pod prysznic, ma wzorowy skład i zapach kokosa z solą. Połączenie to wydaje się dość zaskakujące i nie wiedziałam, czego się spodziewać. Już po pierwszym użyciu nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że jest to zapach, który znam, ale nie wiedziałam skąd. Odpowiedź przyszła do mnie dopiero po dwóch tygodniach i okazało się, że pachnie… basenem 😊 ale nie chlorem, po prostu taki zapach unosi się na basenie. Podsumowując, bardzo fajny produkt, dobrze mył, nawet się pienił, jest wydajny, ma niebanalny zapach, z pewnością będę próbowała innych wersji zapachowych.

NATURALNE MYDŁO W PŁYNIE – YOPE

Kolejnym produktem tej samej firmy jest mydło w płynie o zapachu wanilii i cynamonu. Muszę przyznać, że ja po prostu go uwielbiam! Jest wręcz cudowny! Postanowiłam, go wykorzystać w okolicy Świąt Bożego Narodzenia, aby dodać nim trochę świątecznego nastroju w domu. Uważam, że od grudnia do marca to całkiem niezły wynik jeśli chodzi o wydajność, szczególnie że korzystałam z niego zarówno w łazience, jak i w kuchni. W obu tych miejscach sprawdzał się bez zarzutu! Myślę, że jeszcze będę próbować innych zapachów, chociaż najpewniej będę szukać na promocjach, bo te mydła bardzo tanie nie są.

ANTI-FRIZZ CONDITIONER – PETAL FRESH

Moja pierwsza odżywka z tej firmy, kupiłam ją na promocji 2+2 w Rossmannie. Skład ma bez zarzutu, do tego całkiem bogaty! Konsystencja jest dość gęsta, jednak tak w sam raz, przez co bardzo łatwo jest wydostać produkt z butelki. Zapach lawendy jest delikatny i miało wyczuwalny jak dla mnie, chociaż nie wiem, czy w tym temacie jestem w pełni wiarygodna, ponieważ w trakcie jej używania miałam dość silny katar 😉 jednak ta odżywka zdecydowanie mnie urzekła! Po tej użyciu miałam super włosy i super skręt (jeśli nie wiecie, to mam kręcone włosy). Tak naprawdę to chyba jedna z najlepszych odżywek emolientowo-humektantowych jakie miałam do tej pory, szczerze polecam!

PEELING DO SKÓRY GŁOWY – NATURA SIBERICA

Zużyć całe opakowanie, to było istne wyzwanie! Peeling, chociaż ja bym go bardziej nazwała szamponem z drobinkami peelingującymi, jest bardzo wydajny i pieni się jak szalony! Konsystencja jest lejąca, drobinek jest bardzo dużo, aż czasami miałam problem, żeby za jednym razem pozbyć się ich wszystkich! „Na szczęście” używam jeszcze kilku odżywek po myciu, więc nigdy nic mi na głowie nie zostało 😉 głównym detergentem w peelingu jest SCS, czyli dość mocny detergent. Z tego powodu nie polecam używać go co jakieś dwa tygodnie. Ja z jego działania byłam zadowolona, robił to co powinien, a włosy po jego zastosowaniu były przyjemnie odbite od nasady.

KREM POD OCZY EAGLE LOOK – NATURA SIBERICA

Kolejnym produktem od Natura Siberica jest krem pod oczy. Producent obiecuje efekt liftingu, ja jednak słysząc takie zapewnienia zawsze jestem bardzo ostrożna i patrzę na nie z przymrużeniem oka. Liftingu żadnego nie zauważyłam, jednak zdecydowane jest to bardzo nawilżający krem pod oczy. Jest bardzo gęsty oraz treściwy, dało się go nałożyć grubszą warstwą i nawet wtedy ładnie się wchłaniał. Bardzo lubiłam go używać szczególnie wieczorem. Jak możecie się zorientować po opakowaniu, jest to seria przeznaczona dla mężczyzn, jednak mnie po jego stosowaniu żadne wąsy nie wyrosły i Wam też nic się nie stanie 😉 ogólnie bardzo fajna seria, kosmetyk stosowałam na spółkę z mężem, bo ma on aż 30 ml, także starcza na długo 😊

KREM SOS – RESIBO

Czas na kolejny polski akcent w tym denku, a jest nim krem do zadań specjalnych od Resibo. Według mnie jest to produkt dla Was, jeśli macie suchą skórę, nie tylko na twarzy lub potrzebujecie ochrony przed mrozem i wiatrem. Krem ma delikatny zapach, właściwie praktycznie niewyczuwalny, jest dość gęsty, jednak nie tłusty, bardzo szybko się wchłania i pozostawia delikatną warstwę ochronną. Ja ten krem stosowałam na suche łokcie oraz pięty i do tego celu sprawdził mi się bardzo dobrze, lecz ze względu na cenę, trochę szkoda było mi go używać codziennie do stóp. Natomiast mój mąż ma miejscami bardzo wymagającą skórę, która jest ekstremalnie wysuszona, przy kilkukrotnej reaplikacji krem bardzo dobrze sobie z nimi radził. Myślę, że na zimę może do niego jeszcze wrócimy.

HIBISKUSOWY TONIK DO TWARZY – SYLVECO

Jeden z fajniejszych toników firmy Sylveco. Jest bardzo wydajny, jeżeli używacie do przemywania twarzy płatków kosmetycznych, to wystarczy dosłownie kilka kropel, aby przemyć całą twarz i szyję. Ten tonik zostawia przyjemne poczucie nawilżenia na twarzy, nie klei się i ma bardzo przyjemny zapach. Jego minusem jest jednak obecność substancji myjących w składzie, przez co nie powinien być zostawiany na skórze. Ja go zawsze zmywam i ponownie tonizuję skórę innym produktem. Z tego powodu najczęściej wykorzystywałam go do porannego oczyszczenia twarzy, albo jak dodatek do domowych maseczek w płacie.

PASTA DO ZĘBÓW – BIO2YOU

Szczerze mówiąc, to jestem tym produktem dość mocno rozczarowana. Producent zapewnia, że pasta powinna oczyszczać zęby dając jednocześnie efekt ich wybielenia. Oczywiście jakiś cudów w tym zakresie się nie spodziewałam, jednak po co obiecywać przysłowiowe gruszki na wierzbie? Oprócz braku obiecanego wybielenia, pasta daje minimalne odświeżenie i słabo się pieni. Jedynym jej plusem jest opakowanie oraz konsystencja pasty, dzięki którym zawartość tubki idealnie się wyciska i cały produkt da się wydobyć bez pomocy specjalnych wyciskaczy. Mimo wszystko zdecydowanie do niej już nie wrócę.

OLEJ ARGANOWY – NACOMI

Bardzo dobry nierafinowany olej, który kupiłam kiedyś przy okazji na promocji w Hebe. Olej fajnie się sprawdził zarówno do maseczek na twarz i ciało, jak i do olejowania włosów. Niestety stosowany solo na skórę mnie zapchał ☹ olej ma cudowne działanie i bardzo go lubię, jednak jego dużą wadą jest zapach, który kojarzy mi się z zepsutym nabiałem. Smrodek ten nasila się, gdy postanowicie połączyć olej arganowy z jogurtem naturalnym i położyć to wszystko na twarz w formie maseczki zaraz pod nos. Ciężko było wytrzymać, oj ciężko 😉

OLEJEK ETERYCZNY POMARAŃCZOWY – ETJA

Będzie krótko, ale treściwie. Bardzo mocno polecam Wam olejki eteryczne tej firmy! Są bezpieczne do stosowania bezpośrednio na skórę, ładnie pachną i mają buteleczkę z ciemnego szkła. Czego chcieć więcej od olejków eterycznych? Ja najszybciej zużywam właśnie pomarańczowy, ponieważ dodaje go czasem jako środek zapachowy do prania, albo do maseczek, czy domowych kosmetyków.

MASŁO DO CIAŁA – DOMOWE

Z tego masła jestem zadowolona jak jeszcze z żadnego kosmetyku, który sama zrobiłam! Śmiem nawet twierdzić, że było to najlepsze masło do ciała jakie stosowałam do tej pory! Tak, wiem! Skromność to moje drugie imię 😉 jednak wyszła mi taka cudna konsystencja i działanie, że po prostu inaczej nie mogę! Jednak żeby nie było tak pięknie, to zgubiłam karteczkę, na której zapisałam przepis! Pamiętam składniki, także będę je próbowała odtwarzać. Zobaczymy co mi z tego wyjdzie.

GLUKONOLAKTON – ECOSPA

Dodawałam go toników, maseczek, jednak jak widzicie pojemność i krótki termin ważności mnie pokonały i niestety muszę większą część tego produktu wyrzucić. Dopiero po fakcie zorientowałam się, że mogłam go wrzucić do kąpieli stóp, albo do wanny, ponieważ glukonolakton jest właśnie znany ze swoich nawilżających właściwości. Następnym razem tak zrobię. 😊

PODKŁAD MINERALNY – ANNABELLE MINERALS

Jak widzicie, jest to najmniejsze dostępne opakowanie podkładu mineralnego, ma pojemność 1 g. A jest ono jeszcze z czasu, gdy dobierałam sobie odpowiedni kolor produktu. Wbrew temu co może się Wam wdawać, przy podkładach mineralnych taka ilość powinna wystarczyć na minimum miesiąc! Produkty mineralne są niesamowicie wydajne. Ja przepadłam i mam już swoje pełnowymiarowe opakowania i szukam również wśród innych firm. Może znajdzie się ktoś lepszy od Annabelle?

PIANKA DEFINED CURLS – PANTENE PRO-V

Na początku muszę zaznaczyć, że ten produkt z naturalnością ma tyle wspólnego co piersi Pameli Anderson 😉 jednak znalezienie produktu naturalnego, który utrzyma w ryzach moje kręcone włosy jest bardzo ciężkie, w związku z tym muszę kombinować. Do czasu aż uda mi się znaleźć produkt, dzięki któremu nie będę wyglądała jak czarownica,  niestety będę korzystała z takich produktów. Sama pianka jest bardzo przyjemna, loki są zdefiniowane i nawet utrzymują się 3-4 dni.

BORN IN PARADISE – ESCADA

Uwielbiam prawie wszystkie perfumy tej firmy! Mają cudownie świeże i owocowe zapachy, bardzo mi pasują i jak tylko mogę, to staram się coś takiego mieć u siebie. Niestety ceny oryginalnych perfum są wysokie i często po prostu szkoda mi kasy na nie. Taką sumę wolę wydać na krem do twarzy, wyjście ze znajomymi, czy mężem. Na szczęście czasami zdarza mi się dostać takie perfumy w prezencie i tak było w tym wypadku. 😊 specjalnie nie opisuję Wam zapachu, bo oprócz tego co jest na samym początku zupełnie nie wiem, jak je jeszcze określić. Najlepiej wybrać się do drogerii i samemu sprawdzić 😉

 

Podliczając wszystkie produkty, wyszło na to, że zużyłam ich aż 15! Nie wiem skąd ich się tyle bierze.. pamiętajcie tylko, że to są kosmetyki, których wykorzystanie zajęło mi przynajmniej parę miesięcy! Także tak się w tym miesiącu po prostu złożyło, że wyszło ich aż tyle 😊

 

Jak Wam się podobają moje zużycia? Miałyście już coś?

Do zobaczenia następnym razem!

Aga

Ekocuda Wiosna 2019

Ekocuda Wiosna 2019

  Pewnie większość z Was słyszało o Ekocudach, ale jeśli nie jesteście pewne co to takiego to, są to targi, na których mogą zaprezentować się producenci naturalnych kosmetyków zarówno pielęgnacyjnych, jak i makijażowych, chociaż znalazło się też miejsce dla drogerii internetowych, firemek propagujących podejście zero…